Dla klienta czy dla siebie…
Wtorek, 1 kwiecień 2008, 15:42 | Opublikowane przez Edi w kategorii „Doświadczenia”Czym jest “dobra” reklama? Uczestniczyłem ostatnio w imprezie branżowej, która wywołała u mnie pewne przemyślenia. Dziś po przeczytaniu postu na jednym z blogów tematycznych odnośnie nowej strony pewnej agencji interaktywnej, moje odczucia urosły w siłę więc postanowiłem to opisać.
Dokładnie to temat związany ze stroną www.modernista.com i komentarze na wspomnianym blogu wywołały u mnie takie odczucia. Jest to blog branżowy więc oczywiście komentują na nim praktycznie tylko i wyłącznie ludzie z branży. Komentarze - jak łatwo się domyśleć - pozytywne i pełne zachwytu. Sam jako osoba z branży uważam pomysł za niesamowicie oryginalny.
Ale tu właśnie pojawia się moje pytanie. Czy pomysł tak “abstrakcyjny” ma szansę wywołać tak pozytywne odczucia na przeciętnym kliencie tej firmy? Z doświadczenia (nie tylko w branży reklamowej) wiem że zwykli ludzie odbierają “sztukę” na całkiem innym poziomie percepcji niż “artyści”. To co wg nas - specjalistów - wydaje się być arcydziełem może być odebrane bez żadnych emocji przez naszych klientów. Trzeba pamiętać, że odbiorcami naszych “produktów” są właśnie ci zwykli ludzie.
Podsumowując, jako twórca reklamy uważam pomysł za bardzo ciekawy - oryginalny, i przyciągający. Jako potencjalny klient - mógłbym tą stronę potraktować wręcz jako żart.
BTW to samo tyczy się naszych klientów, którzy czasem nie zdają sobie sprawy, że tak naprawdę nie tworzymy projektów dla nich ale dla ich potencjalnych klientów.

wtorek, 1 kwiecień 2008, 15:47
Hehe… Wiem Edi o czym mówisz. Chciałem skomentować ten post na stronie interaktywnie.com, ale widzę, że tam jest kółko wzajemnej adoracji, więc dałem sobie spokój. Generalnie ja kiedyś zrobiłem we flashu taki projekt, że sterujesz plemnikiem i jeżeli wlecisz nim w komórkę jajową, to wyskakuje z niej menu… Sztuka dla sztuki? Nie wiem… pewnie ludzi z branży by to zaciekawiło, ale wybrałem inne rozwiązanie na stronę firmową.
środa, 2 kwiecień 2008, 17:13
Edi, wg. mnie ludzie z na prawde dobrymi pomyslami tzw. artysci internetowi, sa czasem oderwani od rzeczywistosci. Bo tak na prawde, nie wazne ile bedziesz mial gadzetow na stronie, nie wazne ile godzin spedzisz nad realizacja pomyslu… I tak na koncu zweryfikuje to wszystko szaraczek klepiacy w klawiature, ktory jest tak na prawde najwazniejszy w tej branzy. Prawdziwa sztuka (i to nie dla sztuki) jest tworzenie ladnych i uzytecznych serwisow, a nie tylko ”innowacyjnych” czy ”kreatywnych” (nie cierpie uzywac tych przymiotników, bo w Polsce zaczynaja byc uzywane do przesady).
Uzyteczna ‘’sztuka w Internecie” - jest wogole cos takiego?
poniedziałek, 7 kwiecień 2008, 12:12
Fakt! najważniejsze jest jak to odbiera zwykły “szaraczek”. Ale ja osobiście myślę, że “kreatywne” i “innowacyjne” nie wyklucza “ładnych”, “użytecznych” i “przejrzystych”. Połączenie tego wszystkiego to jest właśnie wspomniana wcześniej “sztuka”.
poniedziałek, 7 kwiecień 2008, 18:35
Z drugiej strony jak spojrzy sie na fenomen nasza-klasa.pl, ktorej funkojonalnosc pozostawia delikatnie mowiac ”wiele” do zyczenia, to sie jednak zastanawiam, jak ktos mogl wpasc na cos tak banalnego wczesniej ode mnie… Szacunke tworcy nalezy sie za determinacje, bo z tego co slyszalem budowal strone sam w domu. Dlatego chyba najlepsze pomysly wcale nie tkwia w mozgach tzn ”pfffuuu….. ”creative” tylko w glowach naszego ‘’szaraczka”.
Zabiegi agencji interaktywnych sa troche sztuczne i pozbawione organiczengo, prostego myslenia .. a co za tym idzie - funkcjonowania.
czwartek, 17 kwiecień 2008, 20:52
“Chciałem skomentować ten post na stronie interaktywnie.com, ale widzę, że tam jest kółko wzajemnej adoracji, więc dałem sobie spokój. ”
Lukasz, to brzmi troche smiesznie - przedstawiciel firmy, ktorej najwiekszym sukcesem jest serwis centrum handlowego, nazywa pracownikow najwiekszych polskich agencji interaktywnych od lat pracujacych dla uznanych marek “kolkiem wzajemnej adoracji”. Troche pokory.
Co do modernisty - moze Wasi klienci sa szaraczkami. Gwarantuje Ci, ze firmy dla ktorych pracuje modernista nie maja nic wspolngo z szaraczkami, widzieli strony internetowe wielu nietypowych agencji i potrafia docenic innowacyjnosc tego pomyslu.
A porownanie Twojego pomyslu z plemnikiem z modernista.com - buhahahahahahahahahahahahahahahhaa. Uwierz mi, TWOJ PLEMNIK NIE ZACIEKAWILBY LUDZI Z BRANZY. Wytlumacz mi, gdzie tu innowacyjnosc?
czwartek, 15 maj 2008, 18:19
Marcin: Tak klienci modernisty na pewno nie są szaraczkami. Ale trzeba zwrócić uwagę na dwa aspekty.
Po pierwsze przykład http://www.picasso.xorg.pl/kubizm/1907/Autoportret_1907.jpg - ciekawe jaka była by ocena tego obrazu (nawet przez artystów) gdyby nie wiedzieli czyj to jest obraz…
Po drugie kiedy pomysł jest mocno oryginalny (jak w/w serwis) to może się to spotkać ze zderzeniem z gustami tych “nie szaraczków” klientów. Dla przykładu pamiętam stronę (chociaż namiary zapomniałem) również jakiejś agencji interaktywnej, na której “latały” starsze osoby. Jeden znajomy (z branży marketingowej) był niesamowicie zachwycony bardzo oryginalnym pomysłem, moje osobiste skojarzenia wręcz odrzucały.
Inny przykład tego typu “trafiania w gusta” to reklama House of Color “Strzeż mnie ojcze”. Jedni są zachwyceni pomysłem ale słyszałem też wiele komentarzy, że takie odwołanie się do religii wręcz odrzuca i co po niektórzy stwierdzali, że już na pewno nie kupią tam ciuchów.
Podsumowując.
Uważam że pomysł jest bardzo ciekawy, oryginalny, ale może zbyt “przedobrzony”. Oczywiście to są tylko moje odczucia - statystki prawdę pokażą….
środa, 28 maj 2008, 14:23
Myślę,że najtrudniej trafić w gusta odbiorców,mimo przeprowadzania wcześniejszych badań wśród grup docelowych.Faktycznie, reklama “Strzeż mnie ojcze”jest dość kontrowersyjna,ale nie pozostała bez echa.Opinie są oczywiście zróżnicowane..od zachwytu jak pisze Edi, do oburzenia. Zdarza się ,że nawet najbardziej innowacyjne pomysły w zderzeniu z rzeczywistością często nie wzbudzają aprobaty odbiorców.Nie znaczy to jednak,że są na straconej pozycji.Zyskują najwięcej dzięki wyzwalanym emocjom i tzw”szumowi medialnemu”wokół całej kampanii.Podobno “nie ważne jak grunt, żeby o nas mówili”..