Eura7, Instagram, Media społecznościowe, Najnowsze, Social media

Konta–wizytówki na Instagramie: 4 argumenty za!

O tym, jak duże znaczenie ma obecność marki na Instagramie, nie trzeba się szczegółowo rozpisywać; to już chleb powszedni, naturalny zarówno dla samych marek, jak i użytkowników i potencjalnych konsumentów. Warto przytoczyć natomiast kilka statystyk, które mówią same za siebie:

  • 81% użytkowników przyznaje, że poprzez Instagrama wyszukuje konkretne marki, produkty lub usługi,
  • 90% wszystkich użytkowników Instagrama (do wyobrażenia sobie skali: miesięcznie jest to 900 milionów aktywnych użytkowników) obserwuje profil co najmniej jednej marki,
  • 50% użytkowników dokonało z kolei zakupu po dostrzeżeniu produktu na Instastories.

Źródło danych: https://adespresso.com/blog/instagram-statistics/ 

Tym razem na tapet wędrują marki, które świadomie rezygnują z regularnej komunikacji na Instagramie. Nie oznacza to natomiast nieobecności w tym medium i kompletnie opuszczonego profilu. Takie brandy zakładają profil, który przeznaczają na „wizytówkę” firmy. Zwykle jest uzupełniony jednorazowo, wyszczególnione są kompetencje / usługi / produkty / inna oferta marki, pozostawione są też oczywiście wszelkie namiary. Przykład? Coś z naszego podwórka, mianowicie konto Eura7 na Instagramie:

screen profilu Eura7 na Instagramie

Dlaczego zdecydowaliśmy się na konto–wizytówkę, jakie były przyczyny, jakie daje nam to korzyści i jak zarządzać takim profilem? 

#1 Nieobecność w social mediach to strzał w kolano

W obliczu powyższych statystyk jawi się to jeszcze wyraźniej. Nasza strategia komunikacji nie musi jednak obejmować Instagrama w pełnym wymiarze. Wystarczy takie „konto pokazowe” i jakieś 15 minut w tygodniu na sprawdzanie skrzynki, oznaczeń i wzmianek. W ten sposób nie wyjdziemy na instagramowych ignorantów, a płynnie przeniesiemy wszelkie wątki kontaktu na bardziej odpowiadające nam media. 

Pozostaje jeszcze jedna kwestia do rozwiązania: dlaczego mielibyśmy nie chcieć komunikować się na Instagramie, skoro obecnie znajduje się w czołówce najczęściej używanych mediów społecznościowych? Chodzi głównie o specyfikę marki i grupę docelową – przykładowo jako Eura7, czyli firma zajmująca się IT, leady zdobywamy na zupełnie innych płaszczyznach. Portfolio, informacje techniczne dotyczące współpracy z nami, wykorzystywanych technologii itp., content – to wszystko znajduje się na naszej stronie internetowej lub w jakiejś części na profilu na Facebooku, wiele rzeczy, które interesuje potencjalnych klientów, wypływa też w trakcie rozmów. Instagram w przypadku pewnych branż czy konkretnych firm po prostu nie zdaje egzaminu. Jego forma nie jest zadowalająca jeśli chodzi o przekazywanie wiedzy, a docelowa grupa użytkowników niewystarczająca, aby wysiłek wkładany w regularną i dobrej jakości komunikację przekonwertował na rzeczywistych klientów.

Bywa też tak, że kontem–wizytówką staje się profil pomocniczy, zastępczy, awaryjny itp., który współistnieje obok głównego, rozwijanego regularnie. Tak jest w przypadku Oli Foryś z Wild Rocks.

screen profilu–wizytówki Wild Rocks

#2 Możliwość kontaktu i tagowania przez partnerów / klientów

Nawet jeżeli my nie prowadzimy ciągłej komunikacji na IG, nie oznacza to, że nasi partnerzy biznesowi lub klienci nie dzielą się działaniami z nami w sieci. Nowe projekty, udziały w konferencjach, współautorstwo artykułów branżowych, relacje ze spotkań – to rzeczy, którymi często chwalą się marki i firmy. W takiej sytuacji nasze „uśpione” konto umożliwi partnerom dodanie znacznika, a co za tym idzie: podpisanie naszej pracy. Dzięki temu nawet jeśli nasz feed jest już „ostateczny”, to w zakładce, w której znajdują się posty, na jakich jesteśmy oznaczeni, można przejrzeć przekrój naszych działań. Co istotne: oglądający nasz profil otrzymuje też sygnał, że wbrew pozorom ciągle działamy i bez wahania może się z nami kontaktować lub szukać więcej informacji.

#3 „Koszyk” do regularnego sprawdzania

Konto–wizytówka na Instagramie to kompromisowe rozwiązanie. Mimo że teoretycznie rezygnujemy z tego medium, niskim nakładem czasu wciąż w nim funkcjonujemy. Biorąc pod uwagę sytuacje opisane powyżej – potencjalny kontakt zainteresowanych oraz ruch generowany przez partnerów – warto poświęcić kilkanaście minut w tygodniu, aby sprawdzić wiadomości, oznaczenia, wzmianki czy polubienia. Przekierowanie osoby, która do nas napisała, na maila bądź inną platformę, zajmie dosłownie chwilę, podobnie jak polajkowanie zdjęcia, które dodał nasz klient i na którym zostaliśmy oznaczeni.

Dzięki tym działaniom dajemy sygnały naszej bytności na Instagramie i kontrolowania sytuacji. Dlatego właśnie istotne jest, aby pamiętać o tym regularnym przeglądaniu aktywności na naszym koncie na IG, a to według ustalonej agendy. Nie za często – w końcu nie dlatego zdecydowaliśmy się na taki rodzaj profilu – ale też nie za rzadko, żebyśmy rzeczywiście nie wyszli na nieaktywnych czy – o zgrozo – ignorujących próby kontaktu, pytania i wzmianki, które z kurtuazji należy choćby polajkować. Za benchmark niech posłuży wspomniany wyżej drugi profil Wild Rocks:

screen posta na IG z konta–wizytówki Wild Rocks

#4 Szybka prezentacja możliwości / oferty

Decydując się na profil–wizytówkę, potraktujmy instagramowy feed jako świetne narzędzie do przedstawienia swojej oferty usług, produktów bądź portfolio. Jednorazowo poświęćmy więcej czasu, zaangażujmy grafika w projektowanie dobrych grafik, które umieścimy na koncie; niech będzie ono atrakcyjne i przyciągające uwagę. Może w tym pomóc zabawa formą, kolorem, stylem; o układzie postów pisałam w artykule o instagramowych must have’ach – zachęcam do zerknięcia i przeglądnięcia przykładów, które tam zamieściłam.

W zależności od charakteru naszej działalności, identyfikacji graficznej firmy czy marki bądź innych elementów charakterystycznych, np. sloganów, możemy zaprojektować feed oparty w większym stopniu na tekście bądź na grafikach / zdjęciach. W przypadku profilu Eura7 zdecydowaliśmy się na techniczny wygląd, ikony oraz tekst, co współgra graficznie z naszą stroną internetową. Gdybyśmy nasz abananowy profil mieli przekształcić na wizytówkę, oczywiście pojawiłyby się tam nasze najbardziej rozpoznawalne elementy graficzne, ale zapewne również najpopularniejsze realizacje, hasłowo zaznaczone obszary działań i kompetencje, być może również coś o naszym zespole, jego doświadczeniu i umiejętnościach. Pamiętajmy, że możemy umieścić w takim feedzie również filmy, co z pewnością uatrakcyjni pozornie uśpiony profil.

Jakie są wnioski? Jeżeli Twoja marka „kwalifikuje się” do posiadania konta–wizytówki na Instagramie, pamiętaj, aby przyłożyć się do stworzenia dobrych jakościowo treści, które się na nim znajdą – w końcu mają posłużyć Ci na dłużej. Regularne sprawdzanie takiego profilu niech wejdzie Ci w nawyk. Tymczasem możesz zająć się działaniami na innych platformach z poczuciem, że Instagrama nie potraktowałaś_eś po macoszemu.

PS Dodanie Instastories w szczególnych przypadkach nie zaszkodzi!

Zapraszam Cię na mój podcast!

Bohaterem każdego odcinka podcastu jest nieoczywiste słowo lub skrót stosowany na co dzień w agencjach marketingu internetowego, którego znaczenie wyjaśniamy wraz z moim gościem rozwijając temat konkretnymi przykładami, dzieląc się danymi i dostępnymi narzędziami.

Zobacz odcinki

Jeżeli potrzebujesz wsparcia przy projekcie internetowym lub szukasz agencji specjalizującej się w komunikacji marketingowej - skontaktuj się z nami.

Zapisz się na biuletyn redaktora naczelnego
Łukasza Wołka. Bezpłatne porady
i nowości marketingowe oraz newsy
z Abanana i Eura7 na Twojej skrzynce e-mail
już za 5 minut!
Pole "imię" nie jest obowiązkowe, ale jeżeli chcesz, żebyśmy zwracali się do Ciebie po imieniu, podaj nam je :)
loader
Dziękuję za zapisanie się do
mojego biuletynu.
Otwórz teraz swoją skrzynkę mailową, potwierdź zgody i aktywację. Sprawdź proszę, czy mail ode mnie nie wpadł do spamu albo do ofert.
CEO Łukasz Wołek ŁUKASZ WOŁEK, REDAKTOR NACZELNY LABBER.PL