Cześć! Wracamy z kolejną porcją marketingowych smaczków – i od razu ostrzegam: w tym wydaniu nie zabraknie emocji. Będzie trochę nostalgii, sporo odważnych ruchów na granicy dobrego smaku oraz kilka przykładów, które pokazują, że kreatywność wciąż potrafi zaskoczyć. Tym razem ponownie to ja biorę na siebie rolę przewodnika po świecie kampanii – więc przygotujcie się na miks analiz, komentarzy i subtelnych prztyczków w nos dla tych, którzy przesadzili ;) Jeśli w ostatnich tygodniach zastanawialiście się, czy marketing naprawdę ma jeszcze moc, to obiecuję: po tym wydaniu przeanalizujecie ponownie swoje strategie.
Zaparzcie kawę, otwórzcie notatki i chodźcie zobaczyć, kto błysnął pomysłem, a kto jedynie fajerwerkami bez treści.
