Vogue bije rekordy także w social mediach

Miesięcznik Vogue Polska pojawił się na naszym rynku 14 lutego i wzbudził mnóstwo kontrowersji. Na okładce, której podobno nie poddano retuszowi, wystąpiły Anja Rubik i Małgorzata Bela na tle Pałacu Kultury i Nauki, a towarzyszyła im legendarna czarna limuzyna marki Wołga.

Część osób w zdjęciu autorstwa znanego niemieckiego fotografa Juergena Tellera doszukiwała się analogii do zdjęcia Romualda Broniarka z 1960 roku na okładkę tygodnika Przyjaźń. Inni zaś zasugerowali, że prawdopodobnie autorowi ujęcia spodobało się podobieństwo językowe Vogue i Wołgi.

Efekt? O okładce mówili prawie wszyscy, powstało kilkadziesiąt mniej lub bardziej udanych przeróbek, tłem dla modelek były różne miasta i obiekty (m.in. krakowski „szkieletor”), tym samym… Vogue Polska zdominował polski Internet.

Ponieważ o okładce zaczęto mówić wcześniej niż ta pojawiła się w kioskach, agencja Abanana przy użyciu narzędzia Unamo postanowiła sprawdzić, ile było wzmianek w ostatnim tygodniu na temat Vogue w Polsce. Obok tych liczb nie można przejść obojętnie: ponad 75 000 wpisów, prawie 1 300 000 polubień, niemal 60 000 komentarzy.

Jak zareagował na to ekwiwalent reklamowy (AVE*) w social mediach? Osiągnął wysokość ponad 3 000 000 złotych. Do tego dochodzi tak zwany potencjał wpływu, a ten wyniósł prawie 17 milionów. Dla porównania wystarczy przypomnieć ogromny sukces Kamila Stocha w Turnieju Czterech Skoczni. Wtedy informację o Kamilu wyświetlono prawie 15 000 000 razy. W przypadku miesięcznika i podobnego okresu było to o dwa miliony więcej.

Tak prezentuje się chmura słów, które pojawiały się najczęściej obok Vogue. Jak widać nie towarzyszyły jej aż tak negatywne określenia, jak można by sądzić. Tym samym nie pozostaje nam nic innego, jak pogratulować redakcji rozgłosu. O takim wejściu na rynek może pomarzyć mało który miesięcznik.

 

* AVE – wskaźnik wyrażający ilość pieniędzy, jaką należałoby wydać na publikację lub emisję danego przekazu, gdyby był on reklamą.

 

W Krakowie na os. 2 Pułku Lotniczego trwają poszukiwania Account Executive’a

Praca na stanowisku Account Executive w Abanana to idealne miejsce dla osoby uwielbiającej kontakty z ludźmi, pasjonującej się marketingiem i nowymi technologiami, a przy tym dobrze zorganizowanej i pomysłowej. Kompetencje naszego zespołu obejmują: prowadzenie komunikacji w social media, produkcję spotów wideo, PR, content marketing, programy lojalnościowe, konkursy i loterie konsumenckie oraz projektowanie serwisów internetowych. Jeżeli dostrzegasz tu szansę rozwoju i chcesz pracować dla znanych marek w atmosferze, którą zobaczysz na naszym instagramowym koncie, zapoznaj się z naszą ofertą i weź udział w procesie rekrutacyjnym.

Zakres obowiązków:

  • Prowadzenie i koordynacja internetowych projektów marketingowych
  • Budowanie relacji z obsługiwanym klientem
  • Analiza prowadzonych działań
  • Wyjazdy służbowe, w tym także zagraniczne!
  • Raportowanie działań

Wymagania:

  • Minimum 6 miesięcy doświadczenia pracy na podobnym stanowisku
  • Umiejętność nawiązywania i utrzymywania relacji z klientem
  • Odpowiedzialność, terminowość i precyzja
  • Chęć pracy zespołowej
  • Wysoka kultura osobista
  • J. angielski na poziomie komunikatywnym w mowie i piśmie

Mile widziane:

  • Aktywne prawo jazdy kat. B

Oferujemy:

  • Pracę na pełny etat (5 dni w tygodniu po 8 godzin)
  • Atrakcyjne wynagrodzenie uzależnione od umiejętności pracownika
  • Pracę w stabilnej firmie z 18-letnim doświadczeniem
  • Niezbędne narzędzia pracy
  • Możliwość rozwoju z perspektywą awansu
  • Miłą, przyjemną, fantastyczną, prawie… studencką atmosferę pracy w klimatyzowanym biurze!
  • Abyśmy mieli pewność, że przeczytałeś dokładnie ogłoszenie, wpisz w treści wiadomości ze zgłoszeniem słowo “SUM”
  • 7 kg smacznych bananów na przywitanie :)

Zapraszamy do przesyłania CV na adres praca[małpa]abanana.pl w temacie wpisując „Account Executive”. Zastrzegamy sobie prawo do kontaktowania się tylko z wybranymi kandydatami, których zaprosimy na rozmowę rekrutacyjną do naszego biura.

 

Szkolenia – korzyści dla firmy

Szkolenia i warsztaty były przyjętymi formami doskonalenia już dla naszych pradziadków. Czy ta droga zdobywania wiedzy i umiejętności pozostaje nadal na tyle skuteczna i uniwersalna, że można ją wdrażać współcześnie i liczyć na takie sukcesy, jak to było kiedyś?

Na te i inne pytania znajdziecie odpowiedź w najnowszym artykule Łukasza Wołka dla Marketingu w praktyce.

Więcej informacji o tym, gdzie i jak zamówić ten renomowany miesięcznik, znajdziecie tutaj.

Zapraszamy do lektury!

Facebook do 2020 roku przeszkoli w Europie milion osób i małe firmy

Facebook ogłosił właśnie program, którego celem jest pomoc firmom z Unii Europejskiej w rozwoju oraz wyposażenie większej liczby osób w umiejętności cyfrowe, te bowiem są współcześnie niezbędne do konkurowania w miejscu pracy i do ubiegania się o pracę.

Facebook zobowiązał się także do otwarcia trzech nowych centrów szkolenia umiejętności społecznościowych – w Hiszpanii, Polsce i we Włoszech oraz do przeszkolenia miliona osób, w tym właścicieli firm w całej UE.

Trzy nowe ośrodki społecznościowe w Hiszpanii, Włoszech i Polsce będą prowadzone we współpracy z lokalnymi organizacjami, oferując, do 2020 roku, szkolenia w zakresie umiejętności cyfrowych, umiejętności korzystania z mediów i bezpieczeństwa online grupom niedostatecznie dotychczas reprezentowanym.

Facebook od 2011 roku zainwestował ponad miliard USD, aby wesprzeć małe firmy na całym świecie. Z programu Boost Your Business skorzystało setki tysięcy małych firm, a ponad milion z darmowego internetowego centrum nauki – Blueprint.

Według nowych badań przeprowadzonych przez Morning Consult we współpracy z Radą Lizbońską i Facebookiem stopień wykorzystania narzędzi cyfrowych przez niewielkie firmy przekłada się na nowe miejsca pracy i możliwości rozwoju dla społeczności w całej UE. Wystarczy spojrzeć na poniższe dane:

–  35% małych i średnich firm na Facebooku ankietowanych we Francji, Niemczech, Włoszech, Polsce, Hiszpanii i Wielkiej Brytanii twierdzi, że zbudowało swoją firmę na Facebooku;

–   49% twierdzi, że zatrudniło więcej pracowników od momentu dołączenia do Facebooka;

–   57% ankietowanych firm twierdzi, że zwiększyło sprzedaż dzięki platformie, a 60% twierdzi, że platforma pomaga im sprzedawać produkty w innych miastach i krajach.

Czy i wy należycie do tej grupy?

Zmiany w algorytmie Facebooka. Dla PR-owców wyzwanie, ale też szansa na odejście od schematu

Od kilku dni w sieci toczy się dyskusja na temat zmian w algorytmie Facebooka, o których serwis niedawno poinformował. W portalu bardziej widoczne mają być posty znajomych czy rodziny oraz te publikowane przez grupy. Rzadziej natomiast wyświetlane mają być treści zamieszczane przez marki lub media. Portal Zuckerberga zapowiada też, że będzie kłaść większy nacisk na interakcje.

Pojawiają się na przykład głosy, że nowy algorytm całkowicie zmieni komunikację firm na platformie i że prowadzenie tam działań będzie wiązało się z dużo większymi kosztami. Czy faktycznie zmiany w algorytmie Facebooka oznaczają rewolucję w komunikacji firm w serwisie, a co za tym idzie – w pracy specjalistów ds. mediów społecznościowych i PR-owców?

O tym przeczytacie na portalu PRoto, gdzie skomentowaliśmy zmiany w algorytmie Facebooka.

„Today In”, czyli Facebook w ofensywie

Facebook się nie zatrzymuje, po zapowiedziach zmian algorytmu News feedu amerykański serwis społecznościowy proponuje, uprzednio oczywiście testując, kolejne rozwiązania.

Tym razem na warsztacie jest nowa sekcja o nazwie „Today In”. Ma zawierać lokalne wiadomości, doniesienia o najważniejszych wydarzeniach, które się dzieją w pobliżu miejsca logowania, a także ogłoszenia z najbliższego regionu – podają portale informacyjne z USA.

Facebook podejmie współpracę przy tworzeniu wspomnianej funkcji z lokalnymi wydawcami i to właśnie ich treści będą pojawiały się w testowanej sekcji. Zostaną dobrane przez oprogramowanie do uczenia maszynowego. Nam pozostanie zaufać zautomatyzowanemu procesowi pozyskiwania i analizy danych i wesprzeć go własnym IQ.

Ponieważ Markowi Zukcerbergowi zależy na walce z tak zwanymi fake newsami, media, z którymi zostanie nawiązana współpraca, zostaną zweryfikowane i zatwierdzone przez zespół ds. partnerstw z mediami Facebooka, kierowany przez Campbell Brown, wcześniej związaną zawodowo ze stacją NBC.

Obecnie testy odbywają się w sześciu miastach USA, są to: Nowy Orlean, Little Rock, Billings, Peoria, Olympia i Binghamton.

Kiedy nowa opcja zostanie udostępniona większej liczbie użytkowników? Tego nie ujawniono.

„Today In” na pewno uwzględni podobne, użyteczne informacje z naszej okolicy, czekamy cierpliwie.

Twoje selfie w muzeum? To nie żart!

Łatwiej mówić o funkcjach sztuki niż ją definiować, jest równie stara jak świat. Dorobek kulturowy cywilizacji, w którym każdy z nas może mieć swój udział, rozwijany przez wieki przez kolejne generacje, dzięki najnowszym technologiom został skatalogowany. Cyfryzacja zbiorów muzealnych jest wielkim dobrodziejstwem służącym nie tylko historykom sztuki, erudytom i specjalistom ds. przestępczości skierowanej przeciwko dobrom kultury, czyli tym, którzy tropią i odzyskują dzieła sztuki.

Do rzeczy: my też możemy zabawić się w poszukiwaczy, możliwe, że któryś z portretów znajdujących się w muzeum jest niemalże identyczny jak nasze selfie?

Aplikacja Google Arts and Culture w swojej najnowszej wersji wzbogaciła się o wyszukiwarkę korzystającą z technologii rozpoznawania twarzy.

Co trzeba zrobić, aby sprawdzić, czy pośród ponad 70 000 obrazów, zwłaszcza portretów nie ma naszego mniej lub bardziej udanego sobowtóra? Wystarczy zrobić sobie selfie, a sztuczna inteligencja sprawdzi dokładnie i wytypuje te, na których znajdziemy „swoje” odbicie.

Google współpracuje z ponad 1200 muzeami, galeriami sztuki i instytucjami z 70 krajów. Udostępnienie zbiorów renomowanych placówek pozwala nam na obcowanie z nimi bez konieczności kosztownego przemieszczania się po świecie. Luwr, Ermitaż, Prado, nasze Muzeum Narodowe z wszystkimi oddziałami – wszystko mamy w zasięgu ręki, a raczej kliknięcia.

A w XVI wieku z Krakowa do Gdańska trzeba było konno pomykać przez tydzień, do Italii – kilka tygodni, a nawet miesięcy, o niewygodach i zagrożeniach takiej ekspedycji nie wspomnę. Z każdym wiekiem pojazd, komfort podróży i czas przejazdu ulegały zmianie. Doceńcie fakt, że Wy, posługując się panoramami sferycznymi, a potem doskonałymi katalogami muzeów, przed wybitnymi dziełami sztuki staniecie „oko w oko” w ciągu kilkudziesięciu sekund, czy to Paryż, Petersburg czy Madryt.

Tych, którzy nie pobrali jeszcze Google Arts & Culture ze sklepu Google Play oraz z App Store, zachęcamy.  Niestety funkcja – o której na początku – odnajdywaniu portretu selfie działa tylko w wybranych lokacjach.

Facebook zmienia algorytm News feedu

Facebook zapowiada kolejną ważną zmianę. Czuły na opinie użytkowników serwis Marka Zuckerberga donosi mianowicie o weryfikacji sposobu wyświetlania treści w News feedach. Co nas zatem czeka?

Priorytet otrzymają posty, które inicjują dyskusje i pogłębiają relacje międzyludzkie. Facebook będzie wybierał treści, które mają największe szanse na interakcje z naszymi znajomymi i umieszczał je wyżej w Aktualnościach.

Już dziś mówi się o tym, że zmiana może w dużej mierze uderzyć w wydawców, którzy publikują na Facebooku własne materiały.

O planowanym kroku poinformował także Mark Zuckerberg. Uzasadniając decyzję, stwierdził, że serwis społecznościowy powraca do pierwotnej idei: chce zbliżać ludzi i zacieśniać więzy między nimi, pragnie zintensyfikować relacje interpersonalne, zarówno te z kręgu rodzinnego użytkowników, jak i pozostałe. Ponadto CEO Facebooka wskazał użytkowników jako tych, którzy zainicjowali ową zmianę. Gdy wprowadzana nowość może naruszyć interesy jednej z grup czy jest w jakikolwiek sposób kontrowersyjna, Mark Zuckerberg zawsze powołuje się na tych, którzy na coś się skarżą. Tym razem użytkownikom nie podobało się, że na swoich kontach w News feedzie widzą w Aktualnościach przede wszystkim treści dostarczane przez wydawców i marki, a te niekoniecznie lub nawet rzadko pokrywają się z ich zainteresowaniami.

Wraz z wprowadzeniem nowego algorytmu królować mają treści, które są najczęściej udostępniane i komentowane przez znajomych danego użytkownika. Pozostałe wpisy przejdą weryfikację Facebooka, te, które mogą zdobyć znaczące zaangażowanie odbiorców, uzyskają priorytet i pojawią się odpowiednio wysoko na naszej tablicy. Będzie większa szansa, że w mnogości materiałów nie umkną nam zdjęcia, artykuły lub filmy wideo, które naprawdę chcielibyśmy zobaczyć i skomentować. Poza tym, korzystając z ustawień, możemy jednak nadać rangę ważności tym treściom, które nowy algorytm uzna za mniej dla nas ważne.

Sam Facebook nie ukrywa, że wprowadzone zmiany mogą się odbić na działaniach prowadzonych w serwisie przez firmy i marki. Dlaczego? Jeśli treści dostarczane przez nich będą udostępniane i komentowane przez niewielką liczbę użytkowników, to ich zasięg zostanie mocno ograniczony.

Czy to oznacza, że rzeczywiście nasze Aktualności zostaną pozbawione materiałów, które nas nie interesują? Za wcześnie by wyrokować.

Google powie Ci prawdę o Twoich zdjęciach

„Śpiewać każdy może trochę lepiej lub trochę gorzej…” – te słowa autorstwa Jonasza Kofty można z powodzeniem parafrazować, by zwrócić uwagę na fakt, że współcześnie niemal cały czas pozostajemy w oku kamery. Telefon komórkowy z prostego aparatu pozwalającego nam na kontakt głosowy z osobą, z którą dzieli nas pewna odległość, stał się urządzeniem mobilnym i nieodzownym.

Zdarza się, że niektórzy użytkownicy częściej korzystają z funkcji fotografowania i filmowania niż rozmawiania. Jedni robią fantastyczne zdjęcia, świetnie kadrują, dążą do profesjonalnych ujęć. Inni łapią ten świat i nas pospiesznie, niemal sauté, bez szczególnej dbałości o efekt i obowiązujące przepisy prawa o ochronie dóbr osobistych.

Tym niedbałym z natury lub nonszalanckim użytkownikom urządzeń dokumentujących algorytm od Google’a powie wkrótce, które z wykonanych zdjęć są dobre. Najnowsze technologiczne rozwiązanie pomoże wybrać najlepsze zdjęcie oraz poprowadzi nas przez meandry jego ewentualnej edycji. NIMA, czyli Neural Image Assessment to nowość przede wszystkim z jednego powodu: oceni zdjęcie nie tylko pod względem technicznym, ale co bardziej interesujące – określi poziom atrakcyjności oraz estetyki zrobionej przez nas fotografii.

Algorytm stosowany przez Google samodzielnie sprawdza zdjęcia i robi to na tyle dobrze, że przyznane przez niego oceny, w skali od 1 do 10, praktycznie nie odbiegają od średniej wskazań ludzkich.

Czy to oznacza, że wkrótce za nasze poczucie estetyki będzie odpowiadał Google? I przejmie odpowiedzialność za techniczną i artystyczną stronę pojedynczych kadrów i filmowych stories? Jak zapewniają twórcy narzędzia, możliwości algorytmu będą zbieżne z naszym postrzeganiem świata, można mu zaufać, a nawet spodziewać się, że narzucone zostaną także światowe trendy, które częściowo przyczynią się do doskonalenia fotograficznych umiejętności użytkowników.

Pamiętajmy jednak, że z algorytmem jak z przepisem kulinarnym. Niby składniki i sposób przyrządzania potrawy są precyzyjnie określone, ale każdy uzyska inny jej smak. Mistrzowie zaś łamią algorytmy, zawsze dorzucą do kotła coś według własnej, sprawdzonej receptury, by uzyskać niepowtarzalną jakość posiłku oraz by nasze podniebienie nigdy nie zapomniało kontaktu z arcydziełem sztuki kulinarnej.

I tego Wam życzę, korzystajcie z dobrodziejstw NIMA, ale każdym kadrem zaznaczajcie swój punkt widzenia i własne poczucie estetyki. Dobrze by też było, by adeptom sztuki fotografowania świat sensorów i pikseli, ostrości i klarowności obrazu nie był całkiem obojętny i nieznany.

CSR na świecie, czyli jak działają najwięksi

Społeczna odpowiedzialność biznesu, czyli CSR zdobywa coraz więcej zwolenników. Razem ze wzrostem świadomości osób zarządzających największymi firmami w Polsce rośnie też liczba działań CSR-owych. Na czym skupiają się rodzime firmy, a jak działania CSR-owe realizuje się na świecie?

O tym przeczytacie w naszym artykule dla NowyMarketing. Zapraszamy do lektury!

bezpłatne porady i nowości
e-marketingowe na twojej skrzynce
e-mail już za 5 minut
loader
Dziękujemy za dodanie e-mailaSprawdź swoją skrzynkę i aktywuj swój adres.